Xiaomi Mi Notebook Pro – recenzja chińskiego MacBooka za 3000 zł

Chiński laptop za 3000 zł? Jeszcze kilka lat temu pomyślałbym, że jest to oferta dla szaleńców. Dzisiaj nie dość, że sam jestem jednym z tych szaleńców, to jeszcze uważam, że zakup Xiaomi Mi Notebooka Pro był jedną z najlepszych decyzji zakupowych w ostatnim czasie. Serdecznie zapraszam więc do zapoznania się z moją recenzją chińskiego MacBooka, w której uzasadnię jakim cudem wydanie 3000 zł na chińską podróbkę uznałem za dobrą decyzję.

Xiaomi Mi Notebook Pro, czyli chińska odpowiedź na MacBooka Pro

Sama idea wydania 3000 zł na chińską elektronikę może być dość ryzykownym pomysłem. Internet pełen jest narzekań na tandetne chińskie produkty, które rozpadają się po 2 dniach użytkowania. Komentarze te nie dotyczą jednak jednego z największych producentów elektroniki użytkowej, czyli firmy Xiaomi. Ta marka nie dość, że skutecznie zerwała z siebie łatkę chińskiej tandety, to jeszcze wychowała całą rzeszę zagorzałych zwolenników na całym świecie, w tym również w Polsce (#xiaomilepsze ;)). Stało się to głównie za sprawą rewelacyjnych smartfonów, które swoją jakością i przede wszystkim ceną przekonały wielu niedowiarków.

Telefony Xiaomi miały ambitne zadanie rywalizować z flagowcami największych na rynku producentów takich jak Apple, czy Samsung. Z czasem sama firma zaczęła też być nazywana chińskim Applem. Przydomek ten zobowiązuje, zatem Chińczycy postanowili rzucić konkurentom wyzwanie również na rynku komputerów przenośnych.

Mi Notebook Air
Mi Notebook Air

Jako pierwszy produkt w tej kategorii, na rynek został rzucony komputer Xiaomi Notebook Air nie tylko z nazwy nawiązujący do MacBooka Air.

Apple ma jednak również MacBooki Pro. Jak więc nie mogłoby być Xiaomi Notebooka Pro?

Mi Notebook Pro4000 zł vs 12000 zł – którą ofertę wybrać?

Apple to uznana firma, a jej komputery cieszą się uznaniem od lat. Producent ten wysoko wycenia zatem swoje produkty. Co może zatem zrobić mniej znany na rynku konkurent aby zdobyć klientów? Oczywiście, że obniżyć cenę. I to nie o sto, czy nawet tysiąc złotych. Xiaomi Mi Notebook Pro jest wart mniej więcej jedną trzecią ceny MacBooka o podobnych parametrach. Podobnych, bo konfiguracje Xiaomi nieco różnią się od Apple’a i to niekoniecznie na niekorzyść Chińczyków.

Nie będę jednak ukrywać, że do zakupu Mi Notebooka ostatecznie przekonała mnie cena. Być może MacBook jest lepszy. Mnie jednak nie stać na wydatek rzędu 12 tysięcy złotych (aż tyle kosztuje najnowsza edycja!). Postanowiłem po raz kolejny zaufać Xiaomi.

Zakup i dostawa

Swój sprzęt zakupiłem na Gearbest – sklepie specjalizującym się w sprzedaży chińskiej elektroniki. Korzystałem już z niego kilka razy i uznałem że jest najbardziej wiarygodny, chociaż laptopy z tej serii dostępne są też w innych miejscach (np. na Aliexpress lub Banggood). Niewątpliwym plusem Gearbesta był w tym przypadku ich magazyn mieszczący się w Polsce. Zamawiając na Gearbest bardzo często do wyboru mamy kilka magazynów. Z reguły są to magazyny w Chinach i Hong-Kongu, z których przesyłka idzie około miesiąca (a niekiedy i dłużej). Coraz częściej do wyboru mamy jednak również europejskie lokalizacje. Dotyczy to głównie dużej elektroniki na którą często naliczany jest VAT. Jeden z takich magazynów, opisany jako GW4 mieści się w Polsce. Ceny europejskich magazynów są nieco wyższe i zdarza się, że bardziej opłacalne jest zamówienie z Chin (zwłaszcza jak nie zależy nam na czasie). Okazało się jednak, że w przypadku Xiaomi Mi Notebooka różnica była znikoma.

Xiaomi Mi Notebook dostępny jest w kilku wariantach, ale nie wszystkie i nie zawsze dostępne są w Polskim magazynie:

Kiedy tylko pojawił się kupon rabatowy na egzemplarze z polskiego magazynu, nie zastanawiałem się długo i tym samym zamówiłem najmocniejszą wersję za $1094,99. Kod rabatowy na tą cenę to GBTPC, ale nie wiem czy nie jest jakoś limitowany czasowo/ilościowo (obecnie kod działa na wszystkie wersje z polskiego magazynu!). Cena w każdym razie zacna, bo niższa nawet od tej przy wysyłce z Chin.

Zamówienie złożyłem w nocy z soboty na niedzielę, a już we wtorek był u mnie kurier DHL. Szybciej się chyba nie da.

Unboxing Xiaomi Mi Notebook Pro

Czas dostawy wywołał u mnie ogromny entuzjazm, jednak początkowy widok paczki w rękach kuriera wywołał równie duże przerażenie. Otóż pudełko miało centralnie wybitą wielką dziurę.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - paczka od DHL

Przez moment pomyślałem, że uduszę kuriera. Na szczęście dziura była niegroźna, bo komputer zapakowany był w drugie, znacznie ładniejsze pudełko.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - pudełko z laptopem

Opakowanie znacznie lepsze niż w przypadku większości popularnych produktów od HP, Lenovo, Asusa itp., które najczęściej spotykamy w smutnych szarych pudłach. Xiaomi postanowiło jednak na design, dzięki czemu paczka nadaje się na prezent.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - zawarto pudełka

Co znajdujemy w środku?

Lista jest dość krótka i nie zaskakuje:

  • laptop;
  • ładowarka (z amerykańską wtyczką);
  • kabel do ładowarki (USB typu C);
  • instrukcja obsługi (w języku chińskim).

Ponadto sprzedawca dorzucił europejską przejściówkę do ładowarki (luzem, poza pudełkiem).

Wygląd Xiaomi Mi Notebook Pro

Wszystkie dostępne obecnie modele tego laptopa oferowane są wyłącznie w kolorze Deep Gray, czyli w wolnym tłumaczeniu „głęboko szary”. Ja bym za to określił go jako stalowy, albo ciemno-srebrny. Apple określił kolor swoich najnowszych dzieł jako Gwiezdną Szarość i taka nazwa też będzie uprawniona, bo jak dla mnie mają identyczne kolory! Podobieństw jest więcej: niemal identyczne wymiary i waga (Mac jest minimalnie lżejszy i grubszy). Według mnie cały wygląd zbieżny jest z designem nowego Macbooka poza jedna dużą różnicą. Dość oczywistą – na pokrywie nie znajdziemy żadnego jabłuszka. Nie znajdziemy tam nic. Po zamknięciu laptopa nie widać żadnego obrandowania. Osoby, które chcą epatować na każdym kroku logo producenta mogą poczuć rozczarowanie, ale kto chciałby chwalić się znaczkiem Mi?

Laptop ma solidną metalową(!) obudowę, którą trzyma się bardzo przyjemnie. To co jest dla mnie ważne to nie logo, a jakość wykonania. A w tym elemencie nie sposób przyczepić się do Xiaomi.

Xiaomi Mi Notebook Pro vs MacBook Pro

Było sporo o cechach wspólnych z komputerami Apple, teraz będzie już tylko o różnicach. Wbrew pozorom jest ich cała masa.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - panel lewy

Na pierwsze zasadnicze różnice napotkamy przyglądając się bliżej obudowie. Zwłaszcza bocznym panelom. Xiaomi oferuje nam po lewej stronie wejście HDMI, 2x wejście USB 3.0 i port minijack. Z prawej mamy natomiast 2 porty USB typu C i wejście na karty SD.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - panel prawy

Co mamy natomiast w nowych MacBookach? po 2 wejścia USB typu C po obu stronach. I Koniec.

Który wariant jest lepszy? Jeżeli wszystkie urządzenia, które planujemy podpiąć działają po USB typu C to Mac wygrywa. Ja jednak uważam, że ktoś w Apple oszalał projektując te porty, bo pomimo iż mam całą masę elektroniki to jedynym urządzeniem działającym po USB typu C jest u mnie telefon, który i tak ładuję kablem z tradycyjną końcówką USB.

Ocena wyglądu i konfiguracji portów jest z natury rzeczy względna. Bardziej wymierne są jednak parametry wnętrza naszego komputera i tutaj Xiaomi najbardziej zaskakuje na plus:

Jak już wspomniałem wersja którą zakupiłem zaopatrzona jest w procesor Intel Core i7 najnowszej 8. generacji (najnowsze i tym samym najdroższe MacBooki mają tylko 7. generację) oraz pamięć RAM DDR4 16 GB.

Procesor i pamięć operacyjna różni poszczególne wersje. Pozostałe cechy są wspólne:

  • karta graficzna NVIDIA GeForce MX150 GPU;
  • dysk twardy SSD 256GB SSD;
  • bateria: 8000 mAh / 7,4 V (60 wh) = do 8 godzin pracy;
  • ekran: IPS; 15,6 cala o rozdzielczość Full HD (1920:1080);
  • kamera internetowa 1.0 MPix;
  • WiFi Dual Band 2.4GHz / 5.0GHz;
  • Bluetooth 4.1;
  • czytnik kart SD;
  • czytnik linii papilarnych;
  • głośniki HARMAN Infinity z Dolby ATMOS (!);
  • waga 1,95 kg;
  • wymiary: 36 x 24,4 x 1,5 cm.

Inne istotne zalety:

Jest ich trochę, ale chciałem wspomnieć o jednej niezwykle istotnej, a mianowicie o dodatkowym porcie na dysk SSD. Tak, dobrze czytacie: do laptopa można dołożyć jeszcze jeden dysk SSD (PCIe x4)! Tym samym możemy rozbudować pamięć naszego komputera bez konieczności wymiany dysku. Tutaj dodam jedną małą rzecz: w necie pojawiło się sporo narzekań na wspomniane porty. Ludzie piszą, że niby są dwa szybkie SSD, ale tak naprawdę nie działają z pełną nominalną prędkością. Nic podobnego. Faktycznie pierwotnie komputer wykorzystywał tylko 2 linie PCIe (zamiast 4), ale wynikało to z ustawień BIOSa, którego wystarczyło zaktualizować do nowszej wersji. Obecnie sprzedawane egzemplarze mają już jednak nowszego BIOSa, pod którym wszystko działa jak należy.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - chińskie oprogramowanie

Chińska firmy = chińskie problemy

Skoro jesteśmy już przy oprogramowaniu to przejdźmy do wad laptopa:

Ich póki co nie znalazłem zbyt wiele. Jest jednak jedna MEGA duża wada (i nie chodzi o brak jabłuszka ;)). Porównywany przeze mnie MacBook Pro jest dużo droższy pomimo niekoniecznie najlepszych parametrów. Kupując Maca możemy być jednak pewni jednego: zaraz po odpaleniu sprzętu będziemy mogli z niego swobodnie korzystać. Poza standardowym systemem operacyjnym Mac OS dostajemy całą masę przydatnego oprogramowania, które nie wymaga odrębnej instalacji, czy też dodatkowych wydatków.

W przypadku Xiaomi Mi Notebooka Pro jest podobnie. Nie dostajemy co prawda Mac OS, a Windowsa 10 z pakietem Office w zestawie i wszystko byłoby super tylko, że oprogramowanie Xiaomi jest CHIŃSKIE! Początkowo wydawało mi się, że sprawę rozwiąże zmiana języka w ustawieniach, wgranie spolszczenia itp. Niestety nie ma tak dobrze. Laptopy Xiaomi mają zainstalowaną specjalną wersję Windowsa 10, która ma ograniczenie terytorialne i nie możemy w nim zmienić wersji językowej. Kombinowałem z różnymi ustawieniami, ale udawało się przestawić na polski (lub jakikolwiek znany mi inny język) tylko kilka rzeczy. Szkoda Waszego czasu na takie kombinowanie. Zmiana języka jest możliwa tylko na 2 sposoby: aktualizujemy chińskiego Windowsa 10 do droższej wersji (Pro) lub instalujemy Windowsa na nowo, od razu w wersji polskiej/angielskiej. Możemy oczywiście zainstalować też Linuxa. Sposobów na zdobycie systemu operacyjnego jest sporo. Zarówno tych legalnych, jak i nielegalnych.

Osoby, które są chociaż trochę biegłe w informatyce poradzą sobie z tym w kilka minut, inni mogą znaleźć kogoś kto im to zrobi. Jedno jest jednak pewne – wymaga to trochę zabawy. Osobiście żałuje tylko, że nie dało się skorzystać z zainstalowanego pakietu Office – niestety on też dostępny był wyłącznie w chińskiej wersji 🙁

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - spód laptopa

Użytkowanie

Komputer służy mi dopiero od kilku dni i pewnie jest jeszcze za wcześnie aby w pełni ocenić wszystkie jego możliwości.  Jedno jest pewne – komputer działa jak burza w porównaniu z wszystkim z czego korzystałem do tej pory.  Porównanie do mojego poprzedniego sprzętu (HP 250 z Intel Core i3-5005U i 4GB RAM) to jak porównywanie Ferrari z Polonezem. Nic się nie przycina, wszystkie programy działają płynnie. Obróbka dużych plików video, które wieszały kompletnie mój poprzedni sprzęt, tutaj nie sprawia mi żadnych problemów. Radzi sobie też z plikami 4k, których moim poprzednim laptopem nawet nie było sensu ruszać. Nie testowałem jeszcze zbyt wielu gier. Póki co Fifa 18 działa idealnie przy pełnej rozdzielczości. Nie jest to jednak komputer typowo gamingowy. Wbudowana dedykowana karta graficzna NVIDIA GeForce MX150 to sprzęt niezwykle wydajny (na rynku dopiero od kilku miesięcy), ale jest stworzony raczej z myślą o obróbce grafiki, a nie grach.

Jakość obrazu jest oszałamiająca. Martwi mnie jednak jak ekran będzie zachowywał się w świetle słonecznym (jest trochę zimno i jeszcze nie sprawdzałem go na zewnątrz ;)). Ekran jest śliczny, ale mocno błyszczący, ciekawe zatem czy nie będzie refleksów.

Komputer niewątpliwie świetnie nadaje się do oglądania filmów i słuchania muzyki. Dużą role odgrywają tu głośniki Infinity by HARMAN. Mam w domu kino domowe Harman Kardon i chyba przepłaciłem, bo w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że już niedługo niewiele gorszy dźwięk będzie wydobywał się z głośników laptopa.

Kolejnym fajnym udogodnieniem jest podświetlana klawiatura, z czym spotkałem się po raz pierwszy. Kiedy zaczynamy pisać, klawisze lekko podświetlają się. Dzięki temu możemy swobodnie pisać nawet w kompletnej ciemności.

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka - klawiatura

W prawym górnym rogu touchpada mamy czytnik linii papilarnych. Wiele osób zachwyca się tą funkcją. Osobiście uważam wspomnianą funkcję za nieprzydatny bajer, ale dobrze, że jest 🙂 Zamiast korzystać z hasła, możemy więc odblokowywać komputer odciskiem palca.

W przypadku ultrabooka jedną z najistotniejszych cech jest wytrzymałość baterii. O dziwo w moim przypadku pozwala na dłuższą pracę niż deklarowane przez producenta 8 godzin. W praktyce komp rozładowuje się po ok. 9 godzinach, ale to pewnie zależy od sposobu użytkowania.

Podsumowanie

Kupno chińskiego komputera było niewątpliwie sporym ryzykiem. Dużo osób, jeżeli już decyduje się na komputery z Aliexpress, kupuje sprzęty o niższych parametrach, gdyż potencjalne straty są niewielkie (Chińczycy sprzedają komputery już za ok. 500 zł). Xiaomi Mi Notebook Pro to jednak nie jest tania zabawka. Wydałem na niego ok. 4000 zł, czyli pieniądze, za które w Polsce można kupić już przyzwoity sprzęt. Nie byłbym jednak w stanie za te pieniądze kupić sprzętu wyposażonego w najnowszy procesor i7, o pozostałych parametrach nie wspominając. Sam procesor oficjalnie kosztuje ok. 1600 zł! Warto w tym miejscu podkreślić, że w przypadku komputerów nazwa producenta niewiele zmienia. Kupując podobny komputer w Polsce dostaniemy w gruncie rzeczy podzespoły od tych samych dostawców. Ta sama firma produkuje procesor, ta sama kartę graficzną, ta sama dyski twarde itd. Różni się tylko firma, która to wszystko złożyła do kupy i na plecach umieściła swoje logo (lub też nie umieściła żadnego, jak w przypadku Xiaomi).

Kupując Xiaomi Mi Notebook Pro dostajemy zatem sprzęt warty w Polsce (w zależności od wybranej wersji) od 6 do 10 tys. zł. Jednocześnie płacimy za niego 3-4 tysiące. Pomimo kilku drobnych wad, o których wspomniałem, uważam że jest to świetny wybór dla osób które:

  1. potrzebują szybkiego laptopa;
  2. nie potrzebują na komputerze logo znanego producenta;
  3. poradzą sobie z samodzielną instalacją oprogramowania.

Na koniec jeszcze kilka zdań o gwarancji: polecany przeze mnie sklep Gearbest oferuje standardową – roczną gwarancję. W przypadku zakupu na Aliexpress musimy wczytać się w warunki gwarancji oferowane przez konkretnego sprzedawcę. Przypomnę w tym miejscu po raz kolejny: Aliexpress to platforma sprzedaży, a nie sklep – jest tam wielu sprzedawców o różnej reputacji, jak na Allegro. Uważajcie też na sposób wysyłki: jak sprzęt wyślą Wam z Chin to możecie być zmuszeni do opłacenia 23% VAT! W przypadku Gearbest nikt Wam nie doliczy VAT (wysyłka z EU), a nawet jak wybierzecie wysyłkę z Chin lub Hong-Kongu to wybierając sposób dostawy „Priority Line” macie małe szanse na kontrolę celno-skarbową.

Edit: co jakiś czas pojawiają się kody rabatowe na poszczególne wersje laptopa na Gearbest. Cały czas działa kod z którego skorzystałem GBTPC (działa obecnie na wszystkie wersję z polskiego magazynu), jest też MIBOOKPRO (na wersję z i5 z Hong-Kongu) natomiast pod tym linkiem możecie kupić wersję z i7 i 8GB RAM za $929,99! (wysyłka z Hong-Kongu).

Xiaomi Mi Notebook Pro - recenzja chińskiego MacBooka

Wybaczcie, że powyższa recenzja nie jest pisana językiem geeka i nie zawiera miliona zestawień i wartości statystycznych. O wydajności procesorów i kart graficznych można przeczytać na tysiącach stron. Chciałem natomiast przedstawić Wam w sposób prosty i przystępny omawiany sprzęt. Tym samym mam nadzieję, że powyższa recenzja Xiaomi Mi Notebooka Pro będzie przydatna dla wielu osób rozważających zakup tańszej alternatywy Macbooka Pro.

 

 

13 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *