Test 3 robotów sprzątających: Mova vs Roborock vs Narwal
Wielki test: Mova, Roborock, Narwal – przetestowałem 3 topowe roboty sprzątające. Który wyszedł z tej rywalizacji zwycięsko? Zapraszam do sprawdzenia mojej niezależnej recenzji.
Test i porównanie 3 topowych robotów sprzątających
Dobór robotów sprzątających do testu

Roboty sprzątające testuję od wielu lat, a na tym blogu BezPrzepłacania.pl znajdziesz już około setki recenzji urządzeń tego typu. Tym razem postanowiłem sprawdzić 3 różnych producentów i zrobić test 3 topowych robotów sprzątających. Zobacz starcie najnowszych technologii w dziedzinie autonomicznego sprzątania i poznaj odpowiedź na kluczowe pytanie – który z tych sprzętów najbardziej opłaca się kupić? Przekonaj się czym różnią się od siebie Roborock Saros 10, Narwal Freo Z10 Ultra oraz Mova V50 Ultra.

Do swojego najnowszego testu dobrałem 3 sprzęty z tzw. górnej półki. Są to modele różnych producentów, które ostatnio cieszą się ogromnym powodzeniem, a ich ceny są w miarę zbliżone. Tu podkreślę, że żaden z producentów nie miał wpływu na treść mojej recenzji, a roboty do testów udostępnił mi sklep ZigBuy.pl.
Tutaj zostawiam linki do ich oferty – sprawdź koniecznie:
- Narwal Freo Z10 Ultra taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
- Roborock Saros 10 taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
- Mova V50 Ultra taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
Pamiętaj też, że kod działa na wszystkie produkty w sklepie. Korzystając z niego zaoszczędzisz trochę pieniędzy, a jednocześnie wspomożesz mój blog, niezależnie od tego na który sprzęt zdecydujesz się ostatecznie.
Zapraszam też do sprawdzenia wersji filmowej mojego testu 3 robotów:
Co znajdziesz w tej recenzji?
Test 3 robotów podzieliłem na kilka rozdziałów – w każdym z nich postaram się omówić zasadnicze różnice pomiędzy tymi sprzętami, a na końcu dowiesz się, który z tych modeli wybrałbym i dlaczego.
Unboxing – czyli co jest w zestawie?

Każdy z testowanych modeli jest w zestawie oferowany z wielofunkcyjną stacją opróżniającą pojemnik na brud oraz automatycznie myjącą mopy. Zestawy różnią się natomiast ilością dodatkowych akcesoriów.

W przypadku Roborock Saros 10 dostajesz tylko zapasowy worek na brud oprócz tego zamontowanego już w stacji.

Mova V50 poza dodatkowym workiem na brud w zestawie ma dołączone jeszcze 2 płyny do stacji: buteleczkę 200 ml z detergentem oraz drugą butelkę o identycznej pojemności z płynem do zwalczania zapachu zwierząt.

Najwięcej akcesoriów daje w zestawie Narwal Freo Z10 Ultra: tutaj otrzymujesz: zapasowy filtr powietrza, detergent o pojemności 580 ml, zapasowy pojemnik na brud montowany w robocie oraz podobnie jak w 2 pozostałych modelach: zapasowy worek na kurz.

Pamiętaj tylko, że do mnie trafiły podstawowe zestawy, a na rynku znajdziecie też warianty rozbudowane o większą ilość akcesoriów np. Mova V50 występuje też w wersji „Complete” z aż 12 szmatkami mopa i 5 workami na kurz w zestawie. Wszystkie te akcesoria można jednak dokupić osobno za niewielkie pieniądze.
Budowa wielofunkcyjnej stacji dokującej
Przejdźmy teraz do omówienia stacji wielofunkcyjnych. Pod wieloma względami są bardzo podobne, ale diabeł tkwi w szczegółach.
Rozmiar stacji

Przede wszystkim stacje te są bardzo podobnej wielkości zarówno stacje Roborocka, jak i Movy mają równo 47 cm wysokości, stacja Narwala jest o ok. centymetr niższa, ale po podniesieniu klapki nad pojemnikami na wodę najniższa okazuje się być stacja Roborocka.
Pojemniki na wodę i worki na kurz w stacji

Wszystkie 3 stacje mają osobne pojemniki na brudną i czystą wodę, o następującej pojemności:
Mova V50 (czysta / brudna): 4,0 L / 3,5 L;
Roborock Saros 10 (czysta / brudna): 4,0 L / 3,5 L;
Narwal Freo Z10 Ultra: 4,5 L / 4,05 L.
Wszystkie te modele mają także worki do zbierania kurzu: tutaj wygrywa Mova V50 z workiem o pojemności 3,2 litra, względem 2,5 litrowych worków u konkurencji.
Detergent do mopowania

Każdy z testowanych modeli potrafi również dozować detergent na potrzeby mopowania. W przypadku Roborocka musisz dokupić dedykowany płyn. W przypadku Narwala i Movy detergenty na start są w zestawie. Pewną nowością jest możliwość dozowania 2 osobnych płynów w robocie Mova.

W przypadku Narwala w internecie znajdziesz też specjalny środek do konserwacji podłóg drewnianych, który wpinamy w gniazdo obok worka na brud.

Stacja Narwala wyróżnia się ponadto panelem dotykowym za pomocą którego możesz wysyłać robotowi podstawowe polecenia. Sposób pracy samych stacji opiszę dokładniej w punkcie: Mopowanie.
Budowa 3 robotów

Teraz przejdę do różnic w budowie poszczególnych robotów. Tutaj również dostrzeżemy pewne cechy wspólne, jak i dosyć istotne różnice.

Pierwszą z nich jest wysokość. Robot od Narwala jest zdecydowanie najwyższy – ma ok. 11 cm wysokości w najwyższym punkcie, czyli w miejscu wieży lasera.

Pozostałe 2 modele również korzystają z bardzo podobnej wystającej nawigacji, ale ta jest chowana w razie potrzeby. Tym samym Mova V50 ma tylko niecałe 9 cm po schowaniu lasera, a Roborock zaledwie 8 cm.

Poza wspomnianym laserem, wszystkie 3 modele do nawigacji i rozpoznawania przeszkód wykorzystują nowoczesne kamery umieszczone na zderzakach.

Każdy z producentów tych robotów korzysta z własnych opatentowanych technologii i każdy zachwala swoje rozwiązania jako najlepsze. Jak jest w praktyce możesz przeczytać poniżej, jak również zobaczyć w moim filmie na kanale YouTube.

Z ważniejszych różnic chciałbym jeszcze zwrócić Twoją uwagę na szczotki oraz mopy. Wszystkie 3 modele posiadają zarówno szczotki boczne do wygarniania kurzu z kątów, jak i zaawansowane szczotki główne, którymi wciągane są zabrudzenia do pojemnika na brud.

Tutaj również każdy z producentów zastosował nieco inne rozwiązanie. Co najważniejsze, każdy oferuje system zapobiegania wplątywaniu się włosów i sierści. To zawsze była bolączka tego typu robotów. Tutaj dodam, że każdy z tych robotów świetnie poradził sobie zarówno z długimi włosami mojej żony, jak również sierścią mojego psiaka.

Ważniejsze różnice dotyczą natomiast systemów mopowania. Każdy z tych modeli korzysta z bardzo różnych rozwiązań.

W przypadku Mova V50 mamy do czynienia z dwoma okrągłymi mopami, w przypadku Narwala są to mopy trójkątne.

Zarówno w przypadku Movy, jak Narwala jeden z mopów potrafi odchylać się na boki, aby lepiej docierać do krawędzi.

Kompletnie inny system mopowania stosuje natomiast Roborock Saros 10.

Tutaj mamy mopa na szerokiej wibrującej w trakcie pracy płytce. Do czyszczenia krawędzi służy natomiast niewielki okrągły obrotowy mop.
Wygląd robotów
Kończąc temat samej budowy chciałem jeszcze zwrócić Twoją uwagę na kolorystykę i wygląd poszczególnych modeli. Wygląd jest oczywiście kwestią gustu, ale ze swojego doświadczenia dodam, że moim zdaniem pod tym względem Narwal bije na głowę konkurencję.

Otóż pamiętaj, że wszystkie tego typu sprzętu wyglądają pięknie kiedy są nowe. Potem natomiast czeka je starcie z brudem i przede wszystkim kurzem. Kurz z czasem gromadzi się nie tylko na podłogach, ale i na samych robotach. Pod tym względem po pierwsze zupełnie nie sprawdzają się modele czarne, po drugie nie sprawdzają się modele błyszczące, na których dodatkowo widoczne będą odciski palców.

Na szczęście sam robot Roborocka jest matowy i aż tak bardzo się nie brudzi, natomiast jego stacja ma czarny lustrzany front, który niewątpliwie będzie wymagał częstego czyszczenia.

W przypadku Movy, zarówno robot, jak i stacja są całe błyszczące i strasznie podatne na ślady po palcach.
Aplikacja i mapowanie

Każdy z tych modeli możesz uruchomić lub zatrzymać przyciskiem na obudowie, ale w praktyce będziesz to robić tylko w sytuacjach awaryjnych. Do prawidłowej obsługi tych urządzeń niezbędne są aplikacje na smartfony.

W przypadku każdego z 3 modeli potrzebujesz założyć specjalne konto, z którym następnie sparujesz robota. Wszystkie 3 aplikacje działają w języku polskim. W każdej z ich możesz też ustawić, aby również robot zwracał się do Ciebie w języku polskim. Czasami zdarzają się jeszcze drobne błędy w tłumaczeniu, ale raczej nie wpływają na ogólne wrażenia z użytkowania.
Sterowanie głosowe
Każdy z tych robotów współpracuje zarówno z zewnętrznymi asystentami głosowymi, np. Google, czy też Alexą i każdy ma na pokładzie własnego asystenta głosowego. Tutaj jednak napotkamy już na pewne schody. Wbudowani asystenci głosowi nie działają jeszcze w języku polskim.

Krótko mówiąc każdy z producentów potraktował Polaków jako klientów drugiej kategorii, ale miejmy nadzieję, że w przyszłości doczekamy się jakichś aktualizacji oprogramowania. Póki co pozostaje nam nauczyć się podstaw angielskiego lub skorzystać chociażby z asystenta Google’a.

Same aplikacje działają natomiast rewelacyjnie, zwłaszcza jeżeli porównamy je ze starszymi robotami, nawet znanych producentów. Po prostu mamy tutaj coraz większą ilość opcji i ustawień, których dokładne poznanie zajmie Ci sporo czasu.
Mapowanie w aplikacji

Wszystkie 3 modele oferują funkcję szybkiego mapowania. Dzięki temu mapę mieszkania uzyskasz już po kilku minutach, po tym jak robot pozwiedza pokoje w Twoim mieszkaniu czy domu.

W każdym z modeli możesz zapisać kilka map, osobno na każde piętro.

Jeżeli chcesz aby robot raz sprzątał jedno, a raz drugie piętro nie musisz za każdym razem przenosić mu stacji. Wystarczy przenieść samego robota. Stacja jest jednak potrzebna na sam czas tworzenia mapy – robot powinien wystartować ze stacji oraz wrócić na nią, aby prawidłowo utworzyć nową mapę.

Wyjątkiem pod tym względem jest Narwal – w jego przypadku stacji nie musisz przenosić nawet na czas mapowania.

W aplikacji Narwala rozróżniamy mapę podstawową, na której jest stacja oraz mapy pomocnicze tworzone na piętrach, na których ma nie być stacji.

Każdy z 3 robotów oferuje ogromne możliwości w zakresie edycji map, w tym zmiany nazwy pokoi, ustawiania stref zakazanych, czy też sposobu sprzątania poszczególnych pomieszczeń. Różnice to w gruncie rzeczy drobiazgi nie wpływające na ogólne zadowolenie z korzystania z poszczególnego modelu. Po prostu w każdym z tych sprzętów poszczególne ustawienia znajdują się w innym miejscu.

Aplikacja służy nam tutaj już nie tylko do ustawienia poziomu siły ssącej czy też wysłania robota w konkretne miejsce. Opcji i ustawień mamy tutaj tak dużo, że możemy już decydować o naprawdę najdrobniejszych rzeczach i sposobie zachowania robota w określonej sytuacji.
Test 3 robotów – odkurzanie
Moc ssąca

Przejdźmy teraz do konkretów i omówmy jak poszczególne modele odkurzają. Wszystkie 3 sprzęty oferują ogromną moc ssącą w najwyższym trybie, kilkukrotnie wyższą od mocy oferowanej przez podobne urządzenia jeszcze 2-3 lata temu. Na papierze najlepiej wypada robot Mova V50 oferujący moc na poziomie aż 24 000 Pascali!

Trzeba jednak pamiętać, że jest to moc w najwyższym trybie, a tych masz do wyboru kilka. Wybrany poziom mocy ssącej wpływa natomiast m.in. na głośność urządzenia, jak również na czas pracy na jednym ładowaniu. Ciągłe odkurzanie w najwyższym trybie może też wpływać negatywnie na żywotność urządzenia.
Nie mniej jednak robot świetnie odkurza również w niższych trybach. Mova ma teoretycznie największą moc ssącą, ale niestety nie oznacza to, że odkurza najlepiej. Na ostateczną skuteczność wpływ ma więcej czynników niż tylko moc ssąca.

Roborock Saros 10 oferuje maksymalną moc ssącą na poziomie 22 000 Pascali, czyli nieco mniejszą, ale z tego co zauważyłem, z niektórymi zabrudzeniami radzi sobie nawet lepiej. Z czego to wynika? Po pierwsze z konstrukcji szczotek. Niektóre rodzaje szczotek lepiej radzą sobie z większymi, inne z mniejszymi drobinkami. Szczotki potrafią się też różnie zachowywać na dywanach.

Moc testowanego Narwala w najwyższym trybie to 18 000 Pa, ale o dziwo to właśnie ten model w mojej ocenie odkurzał minimalnie lepiej od rywali.
Skuteczność odkurzania
W przypadku robota Mova największy problem z odkurzaniem był dosyć zaskakujący: otóż robot ten potrafił niektóre zabrudzenia, jak chociażby rozsypaną kawę, traktować jako rozlany płyn, który należy omijać. W efekcie na podłodze zostały nieodkurzone miejsca. Możesz to zobaczyć w moim filmie.

Również Narwal miał drobne problemy w przypadku odkurzania rozsypanej kawy. W tym przypadku, robot uznał, że jest to dywan. Trzeba dodać, że gdy robot ten wykrywa dywan, wtedy w aplikacji należy mu zaznaczyć w jaki sposób ma się zachować. Czy ma go np. ominąć, czy też może odkurzyć, a nawet odkurzyć ze zwiększoną mocą. Ostatecznie jednak po wybraniu właściwej opcji poradził sobie i z kawą.

Dlaczego uważam, że to Narwal lepiej radził sobie z odkurzaniem? Przede wszystkim da się ustawić aby odkurzał bardziej skrupulatnie robiąc mniejsze odstępy pomiędzy poszczególnymi ścieżkami jazdy. Dzięki temu już pierwszy przejazd jest skuteczniejszy od konkurencji.

We wszystkich trzech robotach możemy ustawić wielokrotny przejazd każdej powierzchni pod innym kątem, przy czym w Narwalu i Mova możemy wybrać do 3 przejazdów danej powierzchni, a w Roborocku tylko 2 przejazdy: raz prostopadle, a raz równolegle.
Odkurzanie dywanów
Co z odkurzaniem dywanów? Każdy z tych 3 modeli ma funkcję zwiększania obrotów po wykryciu dywanu, więc w teorii nie powinny mieć problemów z ich odkurzeniem.

Moja zasadnicza uwaga jest taka, że wszystkie roboty tego typu nie nadają się do odkurzania dywanów z bardzo gęstym i długim włosiem. Nawet jeżeli będą je odkurzać, to będą robiły to dosyć mozolnie. Znacznie lepiej sprawy mają się na płaskich dywanach i wykładzinach.

Który robi to najlepiej? Tutaj niestety nie ma łatwej odpowiedzi: z moich testów wynika, że z brudem najlepiej radził sobie Narwal. Jednak ten model ma jedną poważną wadę w kontekście dywanów: przed ich odkurzaniem warto jest ręcznie odpiąć mopy w robocie. Mopy te wprawdzie potrafią się unosić w górę nad dywanami, ale zaledwie o 12 mm. Czasami to wystarczy, ale w przypadku wyższych dywanów robot będzie ciągnął mopy po dywanie.

Podobnie wygląda to w przypadku Roborocka i Mova, ale tutaj mopy potrafią się nie tylko automatycznie podnosić. Jeżeli wysyłamy robota tylko do odkurzania, wtedy każdy z tych dwóch robotów sam zostawi mopy w stacji. Podepnie je dopiero w sytuacji, kiedy jedzie mopować podłogę.

Jest to bardzo wygodne szczególnie, kiedy chcemy uruchomić sprzątanie zdalnie i nie mamy możliwości samodzielnie zdjąć mopów. W tej sytuacji, w przypadku Narwala zalecałbym ustawienie w aplikacji aby robot omijał dywany w trakcie sprzątania.
Mopowanie

Wszystkie 3 modele potrafią nie tylko odkurzać podłogi, ale również je mopować lub odkurzać z jednoczesnym mopowaniem. Możemy też ustawić aby robot najpierw odkurzył, a dopiero potem mopował jakąś powierzchnię. Samo mopowanie w każdym z tych modeli w gruncie rzeczy sprowadza się do przecierania podłogi mokrymi szmatkami. Mamy tutaj jednak spore różnice zarówno w zastosowanej technologii, jak i skuteczności mopowania.
Test 3 robotów: który mopuje najlepiej?

Tutaj znowu odpowiedź nie jest oczywista. Mogę Ci powiedzieć, który mopuje najskuteczniej. Zdecydowanie będzie to Narwal Z10 Ultra. Unikatowe trójkątne mopy porządnie szorują podłogi. Są dociskane do podłogi z siłą 8N.

Z podobną siłą dociskane są mopy w przypadku Mova V50, jak również drgająca płytka mopująca w Roborocku.

Atutem Narwala są jednak grubsze pady, a przede wszystkim wykorzystanie wody elektrolizowanej. Czy to oznacza, że musisz kupować jakaś specjalną wodę?

Nic z tych rzeczy. Po prostu stacja Narwala Freo Z10 Ultra elektrolizuje wodę. Woda elektrolizowana w dużym skrócie ma właściwości antybakteryjne. Dzięki temu nie tylko pady są znacznie czystsze, ale i sama stacja, co jest nie mniej ważne przy dłuższym użytkowaniu urządzenia.
Mycie mopów w stacji czyszczącej
Wszystkie 3 testowane roboty mają funkcję automatycznego mycia mopów w stacji. Częstotliwość mycia mopów możemy sobie regulować w aplikacji.

Po umyciu mopów robot kontynuuje sprzątanie, o ile została mu jeszcze jakaś powierzchnia do ogarnięcia. Jeśli nie, wtedy stacja wysuszy mopy ciepłym powietrzem. Poszczególne modele różnią się sposobem mycia i suszenia, a przede wszystkim temperaturą w jakiej się to odbywa.

Temperatura mycia i suszenia mopów:
- Roborock Saros 10: myje mopy w temperaturze do 80°C oraz suszy w temperaturze do 60°C.
- Narwal Freo Z10 Ultra – odpowiednio myje w temp. 75°C i suszy w 40 stopniach.
- Mova V50 myje mopy w temperaturze 80°C, a suszy w temperaturze 60°C.
Atutem Roborocka i Movy jest ponadto wykorzystanie ciepłej wody nie tylko do mycia mopów w stacji, ale i samego nawilżania szmatek w trakcie mopowania. Niestety w praktyce nie zaobserwowałem aby mopy były dużo cieplejsze od tych w Narwalu.

Jak już wspomniałem wcześniej, niewątpliwym atutem zarówno Mova, jak i Roborocka, jest możliwość zostawienia mopów w stacji. Wszystkie 3 potrafią natomiast unosić mopy w górę co przydaje się przede wszystkim w trakcie powrotów na stację i przejazdów przez pomieszczenia których nie chcemy mopować.
Dokładne czyszczenie krawędzi

Wszystkie 3 modele mają rozwiązania mające na celu dokładne docieranie do krawędzi. W przypadku Mova i Narwala będą to wysuwane podstawowe mopy, a w przypadku Roborocka dodatkowy malutki mop.

Ostatecznie muszę jednak dodać, że rozwiązanie stosowane w Roborocku najmniej się sprawdza. Chyba sam producent ma tego świadomość, bo do sprzedaży trafiło już kilka innych modeli tej marki korzystających z 2 padów obrotowych. Takie pady ma chociażby model o podobnej nazwie, czyli Roborock Saros 10R. W przypadku tamtego modelu pojawiają się jednak inne wady, o których też można by długo opowiadać. Pomimo zbliżonej nazwy są to 2 kompletnie różne modele.

Wracając natomiast do Saros 10 to kolejną wadą jest sposób prania mopa. Mamy tutaj szczoteczkę, która go czyści podobnie jak w starszych modelach Roborocka. Niestety w praktyce szmatkę mopa i tak będziemy musieli prać ręcznie po każdym poważniejszym mopowaniu.
Nawigacja i rozpoznawanie przeszkód

Przejdźmy do kolejnej nie mniej istotnej kwestii, a mianowicie nawigacji i rozpoznawania przeszkód. Podstawą nawigacji wszystkich 3 modeli jest system oparty o laserową nawigację LiDAR w połączeniu z kamerami i czujnikami umieszczonymi na zderzaku. Oczywiście wszystkie 3 firmy stosują swoje nazewnictwo dla tych technologii, ale żeby skupmy się na ich działaniu w praktyce.

Stosowane czujniki i kamery pozwalają robotom nie tylko inteligentnie planować trasę, ale przede wszystkim zapobiegają obijaniu się o ściany, meble i inne napotykane przeszkody. Wszystkie 3 korzystają też ze sztucznej inteligencji, która ułatwia im nie tylko namierzenie przeszkody, ale i ocenę czy jest to obiekt który można przesunąć, czy też wręcz przeciwnie – należy trzymać się od niego z daleka.
Test rozpoznawania przedmiotów
Do tradycyjnie problematycznych obiektów na podłodze zawsze należały buty, jak również różne przewody, a przede wszystkim zwierzęce odchody. Dlatego rozpoznawanie właśnie tych przedmiotów sprawdziłem w moich testach. Mój pies na szczęście nie miewa pomysłów zostawiania takich niespodzianek na podłodze, więc w testach posłużyłem się sztucznym eksponatem.

Każdy z 3 testowanych sprzętów posiada stale aktualizowany system sztucznej inteligencji, który w połączeniu z kamerami na zderzaku ma analizować przeszkody i oceniać, czy stanowią jakieś zagrożenie. W razie wykrycia zagrożenia, robot powinien je automatycznie ominąć, a następnie nanieść na mapę. Krótko mówiąc chodzi o to, że lepiej aby robot ominął jakieś miejsce niż jakby miał się w coś zaplątać, albo coś roznieść po całym mieszkaniu.

Wszystkie roboty poradziły sobie w miarę nieźle z butami i kablem. Małą wpadkę zaliczył niestety Roborock zahaczając o kupę, ale na jego obronę powiem, że był to dosyć trudny test, a kolor podłogi nie był ułatwieniem.

Dodatkowo jego konkurentami są inteligentne roboty, moim zdaniem przewrażliwione na punkcie niektórych obiektów. Nie zawsze im to pomaga, o czym wspominałem wcześniej przy teście odkurzania kawy potraktowanej jako rozlany płyn lub jako dywan.

Chowane wieże laserów niewątpliwie w wielu przypadkach ułatwią odkurzenie trudno dostępnych miejsc. Jeżeli masz np. łóżko z prześwitem ok. 10 cm, wtedy bez wątpienia Mova i Roborock wygrywają – poradzą sobie z posprzątaniem przestrzeni pod meblem.
Problemy z nawigacją
W przypadku Roborocka miałem jednak znacznie większy kłopot. W łazience wokół wanny mam nisko zawieszony cokół. Ten często bywa problemem dla robotów sprzątających. Niestety podobnie było w przypadku Roborocka, który teoretycznie powinien ocenić, że zmieści się pod cokołem.

Niestety coś nie wyszło i z uporem próbował wjechać pod wannę, a w efekcie nieco się porysował. Nauczony tym incydentem, musiałem mu ustawić w tym miejscu strefę zakazaną w aplikacji, żeby nie ryzykować kolejnych zadrapań. Wygląda na to, że czasami przydaje się mieć niższego robota, a czasami niekoniecznie.

Na nawigację i rozpoznawanie obiektów wpływ ma niewątpliwie również oprogramowanie. To cały czas się zmienia wraz z kolejnymi aktualizacjami. Pod tym względem mam wrażenie, że Mova i Roborock są jeszcze niedopracowane. Często zdarza im się zawiesić w trakcie pracy. Zatrzymują się na chwilę, tak jakby się zastanawiały gdzie jechać dalej. W przypadku Roborocka zdarzyło mu się również zgubić w trakcie powrotu na stację.

Pod tym względem Narwal to dokładne przeciwieństwo. Momentami potrafi jeździć bardzo szybko, a na stację nie wraca ślamazarnie jak inne roboty, ale wręcz wskakuje na nią. Jak dla mnie robi to wręcz zbyt dynamicznie.
Monitoring

Kamery umieszczone na zderzakach tych robotów nie tylko ułatwiają im nawigację, ale mogą służyć również jako mobilny monitoring. Z poziomu aplikacji możemy w każdej chwili uzyskać podgląd z kamery na żywo.

Uspokajam tu wszystkich obawiających się o swoją prywatność. Aby uzyskać dostęp do podglądu z kamery najpierw musimy taką opcję aktywować fizycznie na robocie. Potrzebujemy też wyrazić zgodę w aplikacji, a następnie ustawić hasło, które będziemy podawać za każdym razem kiedy będziemy chcieli aktywować kamerę. Nie mniej jednak zawsze istnieje jakieś ryzyko zhakowania takiego robota, więc uważajcie co robicie w towarzystwie tego sprzętu.

Z mojej perspektywy kamera służy mi do zdalnego podglądu co robi mój pies, kiedy mnie nie ma w domu. Poszczególne roboty różnią się tutaj kilkoma dodatkowymi funkcjami typu automatyczne robienie zdjęć zwierzętom, czy też automatyczny przejazd i kontrola poszczególnych pomieszczeń. Ogólnie jednak muszę przyznać, że w każdym sprzęcie działa to podobnie i trudno powiedzieć, czy któryś działa lepiej.

Poza samym podglądem z kamery możemy tez podsłuchać domowników, jak również odezwać się do nich. Sam staram się jednak tego nie robić, bo pies wariuje słysząc mój głos wydobywający się z robota.
Pozostałe plusy i minusy
Głośność pracy
Często dostaję pytania o głośność konkretnych robotów. Musisz pamiętać, że obecnie praktycznie wszystkie modele oferują kilka poziomów mocy, jak również głośności. Tym samym wszystko zależy od tego, co jest Twoim priorytetem. Jeżeli cicha praca: absolutnie wygrywa Narwal. W najniższym trybie mój pomiar pokazał okolice 55 dB, podczas gdy konkurenci hałasowali na poziomie ok. 60 dB.

Nie jest to jednak cała prawda. Jeżeli weźmiemy pod uwagę pracę w najmocniejszym trybie, wtedy Narwal okazał się być najgłośniejszym i mocno przekraczał 70dB. Pozostałe 2 modele, chociaż w teorii oferujące większą moc ssącą, w najwyższym trybie były cichsze.

Wszystkie 3 w porównaniu z innymi modelami jakie testowałem określiłbym generalnie jako całkiem ciche. Przede wszystkim łatwo tutaj ustawisz moc i tym samym hałas, który będzie Ci odpowiadał w danej chwili.
Aplikacje do sterowania robotem
Wszystkie 3 modele mają bardzo dobrze działające i niezwykle rozbudowane aplikacje na smartfony. Jednak jeżeli mam być szczery to aplikacja w Roborocku niestety wygląda najgorzej.

Sam wygląd aplikacji nie zmienił się za bardzo od lat. W dalszym ciągu mam np. Robocka s6 maxV, który ma już 5 lat i poza kilkoma dodatkowymi funkcjami, aplikacja, a przede wszystkim mapa, wygląda praktycznie tak samo. Mapy w Mova i Narwalu wyglądają na bardziej precyzyjne, a same aplikacje mają dużo więcej ustawień.

Narwal wyróżnia się np. ilością ustawień sposobu sprzątania. Ma nawet osobne ustawienia dla domów z psami, osobne dla domów z kotami, a jeszcze inne gdy w domu mamy zarówno psa, jak i kota.

Jeszcze więcej opcji ma natomiast Mova, w przypadku której z obsługi aplikacji można by napisać doktorat. Fajną funkcją jest chociażby ustawienie na mapie rampy po której robot będzie wjeżdżał na podwyższenie.
Pokonywanie progów i wjazd na podwyższenia
A skoro mowa o wjeżdżaniu na podwyższenia to warto jeszcze wspomnieć, że również pod tym względem nastąpiła mała rewolucja. Tradycyjnie, większość robotów tego typu potrafiło pokonywać progi o wysokości do 2 cm.

Tymczasem Mova V50 potrafi pokonywać progi o wysokości nawet 6 cm! Nie oznacza to niestety, że wjedzie na każdy tak wysoki próg. W praktyce są to raczej 4 cm, a 6 cm tylko w przypadku podwójnego schodka jak na tej grafice wyżej.

Roborock Saros 10 na podobnej zasadzie pokonuje progi o wysokości do 4 cm, a w praktyce raczej do 3 cm.

W przypadku Narwala Freo Z10 Ultra niestety nie mamy tutaj żadnej innowacyjnej funkcji podnoszenia kół, ale i tak w wielu przypadkach radzi sobie znacznie lepiej z progami, przynajmniej takimi o wysokości ok. 2 cm.
Test 3 robotów – podsumowanie

Pora więc na małe podsumowanie i ostateczny werdykt. Przede wszystkim wybacz, że nie opisałem dokładnie wszystkich funkcji i parametrów, ale to porównanie rozrosłoby się do ogromnych rozmiarów. Każdy z tych 3 modeli ma niewątpliwie swoje plusy i minusy. To na nich chciałem się przede wszystkim skupić i pokazać Ci różnice.
Narwal Freo Z10 Ultra
Podsumowanie zacznę od najtańszego obecnie i moim zdaniem najbardziej opłacalnego sprzętu, a mianowicie Narwala Freo Z10 Ultra.

Możesz go kupić obecnie za mniej niż 4 tysiące złotych, na końcu artykułu zostawiam też kod rabatowy, którym dodatkowo zbijesz cenę. Moim zdaniem ten sprzęt jest idealnym rozwiązaniem do domów i mieszkań gdzie mamy dużo twardych podłóg.

Zarówno skuteczność odkurzania, jak i mopowania jest tutaj rewelacyjna. Aplikacja pozwala na ustawienie praktycznie każdego parametru robota pod swoje potrzeby, a jak nie macie na to czasu to włączając funkcję Freo Mind, robot sam oceni którą przestrzeń należy w jaki sposób posprzątać.
Robot ten ma w zasadzie tylko 2 wady:

Pierwsza to taka, że stacja nie odpina automatycznie mopów, dlatego też robot sprawdzi się bardziej w domach bez dywanów z wysokim włosiem.

Druga wada jest taka, że robot jest najwyższy z testowanej trójki, więc musisz ocenić, czy masz w domu miejsca, pod które ten robot nie wjedzie, a wjechałyby roboty z chowaną wieżą lasera.
Dodam jeszcze, że w sprzedaży jest jeszcze nieco tańsza wersja Narwal Freo Z10 (bez Ultra w nazwie) – ją też zamówisz taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
Mova V50
Na kolejnym miejscu pod względem stosunku ceny do jakości umieściłem Mova V50. Patrząc na same parametry model ten zmiata konkurencję praktycznie pod każdym względem.

Ma jednak kilka wad, które wychodzą dopiero przy dłuższym korzystaniu. Mam wrażenie, że model ten czeka jeszcze na jakąś większą aktualizację oprogramowania, która być może upora się z częstym zawieszaniem się, czy też błędnym rozpoznawaniem niektórych obiektów.

Kompletnie nie przekonuje mnie też błyszcząca obudowa zarówno stacji, jak i samego robota. Pod tym względem zdecydowanie lepiej prezentował się siostrzany dla marki Mova, model Dreame X50, którego też niedawno testowałem.

Absurdalna jest też cena wyjściowa w okolicach 6 tys zł. Zakładam jednak, że przy okazji kolejnych promocji szybko spadnie. Po raz kolejny apeluję o sprawdzenie aktualnych cen i kodów rabatowych.
Roborock Saros 10

Modelem, który w tym teście najmniej mnie do siebie przekonał jest Roborock Saros 10. Żebyście mieli pełną jasność: jestem fanem marki Roborock od kiedy pojawił się na rynku. Testowałem niemalże wszystkie ich roboty, które wielokrotnie trafiały na pierwsze miejsce stale aktualizowanego rankingu BezPrzepłacania.pl. Niestety ten konkretny model nie udał im się do końca.

Mam nadzieję, że nie kupiliście go za 6 tys zł, bo widzę że dalej aż tyle kosztuje w niektórych sklepach. Teraz jego cena w różnych promocjach spadła w okolice 4 tys zł, a nie zdziwiłbym się jakby niedługo poszybowała jeszcze niżej.

Oczywiście model ten ma swoje plusy. Przede wszystkim jest to ogromna moc ssąca na poziomie aż 22 000 Pascali. Ma także kilka fajnych innowacji, jak również sprawdzonych rozwiązań znanych dobrze z poprzednich generacji robotów Roborocka.

Niestety sposób mopowania w tym sprzęcie to pomyłka. Technologia wibrującej szmatki była niezła 5 lat temu i dalej jest akceptowalna w budżetowych robotach. Jednak wydając tyle pieniędzy oczekiwałbym już czegoś więcej.

Robot też najgorzej z całej trójki radzi sobie z rozpoznawaniem obiektów. Możliwe, że i w tym przypadku kolejne aktualizacje oprogramowania sprawią, że wbudowana sztuczna inteligencja tego robota stanie się nieco inteligentniejsza.

Na koniec niepraktyczna „odblaskowa” stacja. Idealna dla kogoś, kto codziennie będzie miał czas na ganianie ze szmatką antystatyczną. Jednak wydaje mi się, że chyba nie po to kupuje się robota sprzątającego.
Test 3 robotów – kilka słów na koniec

Pamiętaj, że są to moje subiektywne odczucia, a każdemu może zależeć na nieco innych cechach. W tej recenzji starałem się jak najbardziej rzetelnie pokazać wszystkie wady i zalety całej trójki.
Przypominam też, że o ofercie sklepu ZigBuy.pl, który udostępnił mi te dosyć drogie roboty do testów:
Tutaj zostawiam linki do ich oferty – sprawdź koniecznie:
- Narwal Freo Z10 Ultra taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
- Roborock Saros 10 taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
- Mova V50 Ultra taniej z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5
Będę zatem ogromnie wdzięczny jeżeli chociaż sprawdzisz ich ofertę.

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzach. Napisz co myślisz o tych robotach. A może masz już jakiegoś innego robota sprzątającego i chcesz się podzielić z innymi swoimi doświadczeniami? Pisz śmiało.
Jeśli natomiast dalej jesteś na etapie wyboru idealnego robota sprzątającego i nie wiesz co wybrać, sprawdź koniecznie mój stale aktualizowany ranking najlepszych robotów sprzątających TOP 20.










6 komentarze