Narwal Freo S – wyjątkowo tani, ale czy dobry? RECENZJA
Czy dobry robot sprzątający musi być drogi? Okazuje się, że całkiem przyzwoite sprzęty można kupić już za kilkaset złotych. Na moje testy trafił jeden z nich, czyli Narwal Freo S.
Narwal Freo S – najtańszy model od sprawdzonej firmy

Co bardzo ważne nie jest to sprzęt kompletnie nieznanego producenta z AliExpress, ale jednej z topowych marek znanych bardziej z bardzo zaawansowanych technicznie i droższych modeli. Testowałem ich już kilka na swoim kanale i za każdym razem wypadały świetnie w praktyce (tutaj recenzja Narwal Flow).
Tym bardziej byłem ciekaw, co zaoferuje ta firma za znacznie mniejsze pieniądze.
Aktualną cenę Narwal Freo S możecie sprawdzić tutaj:
z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5 macie tam rabat na wszystko (nie tylko nas tego robota)
Co dostajemy za te pieniądze?

Zestaw z robotem jest dosyć skromny, nie dostajemy żadnych zapasowych akcesoriów, ale mamy tutaj całkiem zgrabną stację na brud. Wewnątrz mamy już założony worek o pojemności 3,5 litra oraz niewielkie urządzenie do czyszczenia robota.

Zerknijmy z bliska na robota.

Na obudowie mamy 2 fizyczne przyciski: włącznik i powrót na stację. W centralnej części widać natomiast wieżę z laserem LDS, którym robot będzie skanować otoczenie.

Ponadto robot ma sensory również na zderzaku.

Zerknijmy teraz pod spód.

Tak prezentuje się robot z podpiętym mopem, ale mopa w razie potrzeby możemy bardzo łatwo odpiąć.

Patrząc na spód robota, chciałem zwrócić Waszą uwagę na szczotkę główną, która świetnie przeczesuje podłogi, ale ma włosie co oznacza że sierść i włosy mogą się zaplątywać.

Również mop bazuje tutaj na dosyć prostej konstrukcji. Jest to w zasadzie szmatka, która w trakcie jazdy będzie stopniowo nawilżana.
Mop zamocowany jest bezpośrednio do pojemnika na wodę oraz kurz.

Pojemnik ten ma 2 osobne komory: na wodę do mopowania (300 ml) oraz na kurz – tylko 250 ml, ale nie jest to problem bo wszystko będzie automatycznie wciągane przez specjalną stację, jaką dostajemy w zestawie.

Worek w stacji wystarczy średnio na pół roku sprzątania. W międzyczasie warto tylko czyścić co jakiś czas filtr powietrza w robocie oraz sprawdzać czy nic się nie zaplątało w kółka i szczotki.
Sterowanie za pomocą aplikacji

Do sterowania robotem służy dedykowana aplikacja na smartfony. Dokładnie z tej samej apki korzystają dużo droższe modele Narwala, które testowałem. We wszystkich robotach tego typu, sprawność aplikacji jest niemniej ważna, jak sama skuteczność odkurzania robota.
Pod tym względem Narwal zawsze wypadał świetnie. Różnica względem droższych modeli to jednak znacznie mniej funkcji.
W każdym jednak razie również tutaj musicie zacząć od zrobienia mapy.

Samo mapowanie przebiega tutaj szybko i bezproblemowo. Robot szybko pozwiedza Wasze mieszkanie zaglądając do każdego pokoju, a proces tworzenia mapy możecie obserwować w aplikacji w czasie rzeczywistym.

Najważniejsze to nie przerywać mu pracy i pozwolić samodzielnie wrócić na stację po skończonym mapowaniu. Pamiętajcie też, ze mapowanie to jeszcze nie jest właściwe sprzątanie. Te będziemy mogli uruchomić po zapisaniu mapy.

Robot sam stworzy automatyczny podział na pokoje, który później możemy sobie dowolnie edytować.

Na mapę możemy tez nanosić strefy zakazane w tym strefy zakazane działające tylko w trakcie mopowania. Przydatne kiedy mamy np. dywany do ominięcia.
Możemy też zapisać osobne mapy na różne piętra. Takich map możemy stworzyć maksymalnie 3.

Mapa ułatwia też zaplanowanie automatycznego sprzątania o określonej godzinie. Możemy np. zaprogramować sprzątanie tylko wybranych pomieszczeń i dla każdego pomieszczenia zapisać inną intensywność sprzątania.
Dużym udogodnieniem są również komunikaty głosowe wypowiadane przez robota w języku polskim (w aplikacji musimy wybrać odpowiedni język).

Jak ten sprzęt odkurza?
Przejdźmy teraz do omówienia skuteczności odkurzania.

Zupełnie szczerze Wam powiem, że o ile pod względem ilości funkcji ten robot jakoś specjalnie nie zachwyca na tle konkurencji to ku mojemu zdziwieniu odkurza wręcz rewelacyjnie.
Jego maksymalna moc ssąca to 8000 Pascali w najwyższym trybie. Moje doświadczenie pokazuje jednak, że absolutnie nie można skupiać się na samych parametrach bo te często są zawyżone. Tutaj natomiast okazało się że robot sprząta nie gorzej od sprzętów za kilka tysięcy złotych.

Dobrze radzi sobie nawet na niższych trybach. Dobrze, ze mamy ich wybór bo w najmocniejszym trybie robot jest dosyć głośny nieco ponad 70dB, ale w najniższym trybie było to już bliżej 60 dB, czyli całkiem znośnie.

Również opróżnianie pojemnika w robocie za pomocą stacji jest całkiem głośne w porównaniu z droższymi modelami, ale szczerze mówiąc jest to niewielka niedogodność, biorąc pod uwagę inne zalety tego robota.

To czym mnie po raz kolejny pozytywnie zaskoczył to rewelacyjna wręcz nawigacja, której nie spodziewałem się w robocie za mniej niż 1000 zł.

Co prawda robot nie ma wbudowanych kamer i sztucznej inteligencji do rozróżniania skarpetek i kabli, ale z omijaniem podstawowych przeszkód radzi sobie naprawdę dobrze, a przede wszystkim nie gubi się i jeździ w sposób uporządkowany.

Na skuteczność sprzątania wpływa tez możliwość uruchomienia wielokrotnego przejazdu. W tej sytuacji robot raz jeździ równolegle a raz prostopadle, w aplikacji możecie sami zobaczyć przebieg jego trasy.

Mopowanie za pomocą Narwal Freo S
Poza odkurzaniem robot umożliwia również mopowanie. System mopa możemy tutaj określić jako bardzo podstawowy i występujący w znacznie starszych modelach. Przed mopowaniem warto dobrze nawilżyć ręcznie szmatkę mopa, aby nie pozostawiała smug po starcie.

Mopowanie tego typu określiłbym jako odświeżenie podłogi i poprawę skuteczności samego odkurzania.

Mop jest dociskany do podłogi z siłą 8N, ale nie oczekujmy tutaj jakichś super efektów w starciu z zaschniętymi plamami.
Poziom nawilżania szmatki mopa możemy regulować za pomocą aplikacji, ale niestety nie mamy tutaj więcej opcji.

Przede wszystkim stacja nie potrafi umyć mopa, tego należy ręcznie zdjąć po każdym sprzątaniu.

To jest największa różnica względem topowych modeli z dużym stacjami myjącymi, a niekiedy i odpinającymi mopy.
Podsumowanie recenzji Narwal Freo S

Model Narwal Freo S ma niewątpliwie zarówno wady jak i zalety. Największa jego zaleta to przede wszystkim cena. W czasach kiedy zaawansowane roboty potrafią kosztować ponad 5000 zł, tutaj dostajemy całkiem solidny sprzęt za mniej niż 1000 zł i to ze stacją na brud w komplecie.
Atutem jest tutaj także producent. Marka Narwal w Polsce może nie jest jeszcze aż tak dobrze znana, ale jest to jeden z wiodących na świecie producentów sprzętu sprzątającego.
Jest to ważne chociażby w kontekście gwarancji, czy dostępności części zapasowych.
Koniecznie sprawdźcie aktualną ofertę ZigBuy.
Z kodem rabatowym: BEZPRZEPLACANIA5 kupicie go taniej.

Za najsłabszy element tego robota uznałbym bez wątpienia mopowanie. W tym zakresie nowe modele, w tym również inne modele Narwala poszły znacznie do przodu oferując obrotowe pady, czy też wałki szorujące podłogę w trakcie jazdy.

Tutaj mamy raczej sprzęt dla osób, które potrzebują solidnego odkurzania, a z mopa będą korzystać sporadycznie, albo wcale.
Pod względem skuteczności odkurzania robot wypada świetnie, a brak zaawansowanych kamer do monitoringu, czy też miliona funkcji w aplikacji większości osób i tak nie jest potrzebny.

Mamy tutaj zapis mapy, harmonogram sprzątania, a nawet możliwość sparowania z popularnymi asystentami głosowymi Google i Alexą.

Myślę, że dla wielu osób to w zupełności wystarczy i nie potrzebują przepłacać za więcej funkcji.

Dajcie znać w komentarzach co myślicie o tym sprzęcie. Zachęcam też do sprawdzenia stale aktualizowanego rankingu robotów sprzątających.









Jeden komentarz